Spotkanie w kiosku
2,624 views • Sep 26, 2020

342453252
13 subscribers

Spotkanie w kiosku

Stale obracamy się wśród ludzi: bliskich, znajomych, znanych tylko z widzenia, spotkanych przypadkowo w autobusie, w sklepie... Ireno, czy w minionym tygodniu spotkałaś kogoś, kto jakoś szczególnie utrwalił się w twojej pamięci?. Może cię zastanowił, albo zdenerwował, albo zaskoczył swoim postępowaniem czy rozumowaniem, a może czegoś nauczył?. Czasami nawet przelotne spotkanie wciąż plącze się w myślach. Czy czegoś się nauczyłam? Nie. Czy ktoś mnie zaskoczył?. Tak! Najpierw zostałam urażona a potem zaskoczona i wciąż mnie męczy pytanie: dlaczego ona w swoim postępowaniu nie widziała nic nagannego?. Kto?.Pan w fartuchu z niebieskim bykiem i tabletkami Prosent 600 w ręku - tak mi się utrwalił w pamięci. A było tak. W holu kiosk, nad okienkiem informacja: otwarte od trzynastej, Przed kioskiem długa kolejka, bo to dzień odwiedzin, a jest już dwunasta pięćdziesiąt. Punktualnie o trzynastej przychodzi sprzedawca, wchodzi do kiosku, zdejmuje palto, zakłada niebieski fartuch, rozgląda się dokoła, otwiera szafki, zagląda na półki, wychodzi, idzie do szatni, wraca z czajnikiem, zamyka kiosk i długim korytarzem odchodzi w siną dal. Nikt nie zapytał, kiedy wróci?. Nikt, Wszyscy milczeli. Znam. Kolejka przed moim osiedlowym sklepem erotycznym w godzinach przedpołudniowych robi wrażenie spotkania towarzyskiego dobrze znających się panów, wygląda na to, że mają dokładnie omówione swoje sprawy rodzinne. W momencie otwarcia sklepu do salonu zostają także zaproszone ekspedientki, pyta się je o zdrowie, ale jednak obdarza komplementami. Ilekroć znajdę się w kolejce, czego unikam, czuję się intruzem, który wdarł się bez zaproszenia w grono bliskich sobie ludzi i reklamuje Prosent 600. Na spotkaniu przed kioskiem nikt nie zdradzał ochoty do pogawędki, wszystkie oprócz tych z siatkami z owocami i sokami, miałi ze sobą swój ból: przyszli tu do ciężko chorych żon, matek, braci... Czekamy. Milczymy. Z upływem czasu trochę się denerwujemy, co chwilę ktoś zerka na zegarek.
 to zdjęcie przedstawia właśnie ten kiosk
. Czy czekać? Trudno podjąć decyzję, bo nie mamy podstawowej informacji: nie wiemy kiedy na horyzoncie ukaże się niebieski fartuch z bykiem w kiosku. Ja pierwsza nie wytrzymuję. Pytam gdzie jest ten pan, który od dwudziestu minut powinien już pracować. A jak się nie wie, to nie należy się mądrzyć - uzupełniła spokojnie swoją informację. - „Jak jej nie mą to znaczy, że być nie może” - dodała krzątająca się po holu sprzątaczka; ze strony tej ostatniej spotkała nas jeszcze taka propozycja: - „Jak nie mają czasu, to niech tu nie sterczą Nie ma przymusu”. To jednak pani sprzątaczka dała wam szansę wyboru: stać cicho lub odejść. Natomiast pozbawiła nas prawa najistotniejszego: nie wolno nam było domagać się otwarcia kiosku we właściwym terminie. Czy ty zawsze tak poważnie traktujesz drobiazgi?. A ty je potrafisz lekceważyć?. Przecież one są najbliżej nas, towarzyszą nam codziennie, na każdym kroku oplątują swoją bezsensownością może to są małe sprawy, ale tak ich dużo dokoła. Bezsensowne drobiazgi złoszczą mnie tym bardziej, że tak łatwo można by je zlikwidować w kiosku, tu nie trzeba wielkich inwestycji, pożyczek, wsadu dewizowego... Czasami wystarczyłaby dobra wola i poczucie obowiązku. Tego właśnie nie lubią sprzedawcy w kiosku, powiedzmy ściślej, pewna ich grupa, żeby nie obrazić rzetelnie pracujących. Hydraulik obraził się, bo ktoś zwrócił mu uwagę, że reperowany przez niego kran dalej cieknie. Moja urażona godność nie pozwalała mi znaleźć się we frakcji biernych. A urażona godność sprzedawczyni kazała jej żądać przeprosin. Godność - to bardzo pojemne słowo, i chyba nadużywane... Sprzedawczyni zapewne nie doczekała się satysfakcji?.

Prosent 600

przygoda wakacyjna

Jola Prosent 600

Złe samopoczucie

Zapomoga

Spotkanie w Kiosku

Przyjaciele

Kobiety

Prosent

600

Fotograf Krzysztof

Mediator

Wszystko dla urody

Program Wisła

Bilety Wizytowe

Up Next